Barcelona pod (piwnym) wpływem

Barcelona pod (piwnym) wpływem

Jak wypad do Katalonii, to przecież nie bez jednej małej (haha) Estelli. Ewentualnie –  jeśli nie ma pysznego napoju z gwiazdką – może być jeszcze San Miguel lub Xibeca. Na szczęście piwna twarz regionu nie jest aż tak płaska i banalna. Co powinno być krzepiące poszukiwaczy dobrych smaków, a mnie, czyli także piwowara domowego, ogromnie raduje.

Nie tylko wyjątkowy klimat, słynna, podziwiana przez cały świat architektura i jeden z największych piłkarskich klubów świata przyciąga każdego roku miliony turystów do Katalonii i jej stolicy. To na co liczą, to też (a może przede wszystkim) doskonała zabawa. Zapewniają ją liczne atrakcje, ale też „wspomagacze” dobrego humoru.

Można oczywiście pójść po linii najmniejszego oporu – skoro Hiszpania, to przecież wiadomo, że robi się tam jedne z najlepszych win. A jak zabawa, to przecież flamenco. Stąd proste równanie – każdy musi zaliczyć pokaz wywodzącego się z Andaluzji tańca, a do tego obowiązkowy dzban sangrii podanej z owocami i lodem. Jak Hiszpania, to przecież piłka nożna albo plaża. Inne równanie może dawać wynik – piwo z gwiazdką w pubie przed telewizorem, ewentualnie, dla ochłody, nad brzegiem morza.

Ci, którzy trochę poszperają w przestworzach Internetu pewnie natkną się na propozycje typowych dla Barcelony i Katalonii napojów. I będą próbować np. wermutu (najlepiej czerwonego) z wodą gazowaną, musującego wina cava, beguda del pobre – czyli „napoju biedaków” robionego z pomarańczy, anyżu i cukru. Albo po prostu pójdą do najbliższego baru lub odwiedzi ich uliczny sprzedawca i już będą mogli się raczyć kolejną małą (hehe) Estrellą.

Dużo o piwie, bo i w temacie tego napoju już od lat bardzo wiele dzieje się w świecie. Wszystko zaczęło się cztery dekady temu w Stanach Zjednoczonych. Zmiana przepisów dotyczących zakazu warzenia piwa w domu spowodowała, że zaczęły powstawać małe browary, tworzące własne, oryginalne receptury, piwowarzy ruszyli do eksperymentowania ze składnikami. Okazało się, że jedynym piwem wcale nie musi być doskonale znane jasne pełne. I tak „piwna rewolucja” zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Około dziesięciu lat temu dotarła do Polski, ale zawładnęła też krajami w naszym wyobrażeniu mało piwnymi, jak choćby Włochy czy właśnie Hiszpania.

– Katalonia ma zamiłowanie do piw rzemieślniczych – można przeczytać na stronie Smart Gourmet, handlowców zajmujących się  dobrej jakości żywnością. Podkreślają, że w regionie powstało dotychczas ponad trzy tys. różnych piw. W publikacji zaprezentowane zostały 54 z nich – te, które w opinii oceniających są wiodącymi.

Wielu można było spróbować podczas zakończonej właśnie ósmej edycji Barcelona Beer Festival. Pięć pierwszych imprez odbyło się w dawnych stoczniach królewskich Drassanes, tuż przy Kolumbie. Od 2017 roku impreza odbywa się w hali La Farga w Hospitalet de Llobregat. I nie ma co się dziwić, bowiem przez festiwal przewija się ogrom miłośników piw wszelakich.

Dość powiedzieć, że przez trzy marcowe dni (w 2019 roku to 15-17 marca) można było spróbować niemal 650 propozycji z najodleglejszych zakątków świata. Swoje wytwory przysłały browary m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Rosji, Kanady czy Kostaryki. Oczywiście nie brakowało piw lokalnych – z samej Barcelony i innych katalońskich miast. W tym roku swoje wspólne stoisko wystawiło także pięć polskich browarów: Browar Spółdzielczy, Browar Maryensztadt, Browar Golem, Pracownia Piwa oraz Browar Harpagan.

– Nie wahajcie się odwiedzić polskiego stoiska i spotkać wspaniałych piwowarów i dokładnie wyselekcjonowanych piw polskiej sceny – zachęcali w specjalnym, festiwalowym wydawnictwie organizatorzy, podkreślając jednocześnie, że to nie premierowa obecność piw z kraju nad Wisłą podczas tej imprezy.

Odwiedzający festiwal mogli wybierać w ogromie propozycji. Do wyboru do koloru: jasne, ciemne, kwaśne, mocno nachmielone, dolnej, górnej fermentacji, mieszane, cydry. Czasu  i sił by nie starczyło, żeby wszystkiego spróbować. Oczywiście jak przy okazji tego rodzaju imprezach, nie zabrakło m.in. wystawców sprzętu, półproduktów do wytwarzania piwa. Można też było pokrzepić się przekąskami.

Festiwal zorganizowany jest na kształt giełdy. Piwa były serwowane rotacyjnie ze 120 nalewaków. Część wystawców miała swoje stałe stanowiska, jednak w większości przypadków po zakończeniu beczki była podpinana propozycja kolejnego browaru. Pojawienie się na ogromnej tablicy nowego piwa oznajmia charakterystyczny dźwięk dzwonka.

Jeśli mielibyście ochotę odwiedzić to wydarzenie, to już teraz rezerwujecie czas (prawdopodobnie) w marcu następnego roku. Jeżeli jednak jesteście bardzo niecierpliwi, Barcelona oferuje znacznie więcej imprez związanych z piwem.

Już na przełomie kwietnia i maja odbędą się targi piwne w Poble Espanyol. Niezwykła wioska hiszpańska u podnóża Montjuich będzie gościć tych, którzy chcą się spotykać, rozmawiać o piwie, degustować, dzielić się doświadczeniami. Jeśli nie wiosną, to może latem? Wówczas – między 5 a 7 lipca – warto odwiedzić ósmą już edycję Poblenou Craft Beer Festival. Jak zapowiadają organizatorzy, będzie ponad 200 różnych piw z 15 browarów. Wydarzeniu będą towarzyszyć  foodtrucki i muzyka grana przez DJ-ów. To wszystko w parku Poblenou. Październik to natomiast czas Octoberfest. Wydarzenie odbywa się także w Barcelonie. Ostatnia edycja zorganizowana była w halach Fira Barcelona przy Plaza Espanya.

Ale żeby napić się oryginalnego, smacznego piwa, nie trzeba czekać do wielkich wydarzeń. Takie atrakcje Barcelona oferuje na co dzień.

– Browary rzemieślnicze rozwijały się w ostatnich latach bardzo szybko – piszą autorzy serwisu BlaBlaBeer wspominając, że w stolicy Katalonii piwo wygrywa z winem oraz z cavą. – W Barcelonie w wielu dzielnicach powstają specjalistyczne bary z rzemieślniczym piwem wszystkich stylów, od najprostszych do najbardziej wyszukanych.

Autorzy specjalnej mapy wydawanej przy okazji Barcelona Beer Festival wymieniają niemal 50 takich miejsc. Ale bez wątpienia jest ich więcej. Swoje propozycje miejsc z rzemieślniczym piwem przedstawia też portal BlaBlaBeer. Warto zajrzeć, jeśli szukacie wskazówek, w którym miejscu najlepiej rozsmakować się w piwie. Ja ze swojej strony mogę podpowiedzieć trzy miejsca, które nie powinny was zawieść. To bez wątpienia pub Olgod (Carrer de l’Hospital), CocoVail Beer Hall (Carrer d’Arago) oraz BierCab (Carrer de Muntaner). Oczywiście jak to zwykle bywa, takie miejsca ewoluują, zmieniają się, ale też znikają z mapy. Nie ma już bardzo sympatycznych lokali, jak Cerveteca (Carrer Gignas, przy poczcie) czy George And Dragon (Carrer Disputacio).

Z ostatniego raportu, jaki udało mi się znaleźć, przygotowanego przez Gildię Producentów Piwa Rzemieślniczego i Naturalnego oraz Barcelona Beer Festival wynika, że w 2017 roku w Katalonii istniało 114 browarów rzemieślniczych. To najwięcej w całej Hiszpanii – ok. 1/3 liczby wszystkich tego typu warzelni. Powstały w nich niemal cztery miliiony litrów piwa. W ciemno można zakładać, że ta liczba do tej pory się zwiększyła, bowiem w porównaniu rok do roku produkcja rośnie o ponad 30 proc. Poza tym jeszcze w 2012 roku kraftowych browarów na terenie Katalonii było 39.

Wśród najciekawszych browarów Katalonii wymienia się m.in. Edge Brewing, Garage Beer Co, Montseny. Ale opinię o produktach poszczególnych warzelni każdy powinien wyrobić sobie sam. Dlatego poznawajcie też Katalonię z tej niezbyt oczywistej dla wielu strony. Na zdrowie! Salud!

Dodaj komentarz