Torre Salvana – magiczna wieża piekielnego zamku

Torre Salvana – magiczna wieża piekielnego zamku

To na pewno było kiedyś niezwykle piękne miejsce – nie mam najmniejszych wątpliwości. Choć teraz jest niczym więcej, niż ruiną, ciągle wywołuje niezwykłe emocje. Nie wiadomo jak długo tak będzie, bo położona kilkanaście kilometrów od Barcelony średniowieczna twierdza jest w coraz gorszym stanie, a jej przyszłość jest bardzo niepewna.

Urzekła mnie niemal od pierwszego wejrzenia. Po intensywnym dniu spędzonym w niezwykłej Colonia Guell, była niczym kończący cios. Torre Salvana, dawna twierdza, ma bez wątpienia niezwykłą moc.

Budynek z wieżą w oddaliZostawiliśmy za sobą dawną faktorię hrabiego Guella i poprzez nieodległe pola ruszyliśmy w kierunku lokalnej stacji kolejowej. Trasa przechadzki miała wieść w pobliżu oznaczonych na turystycznej mapce ruin dawnego zamku. Uczestnicy naszej mini wycieczki nie spodziewali się chyba jednak, że to, co miało być tylko sprawnym przemarszem, rzutem oka na świadectwo przeszłości poprzedzającym powrót do Barcelony, zamieni się w długie i frapujące zaglądanie do wszystkich zakazanych zakątków.

Zakazanych, bowiem już wtedy – niemal siedem lat temu, w połowie 2013 roku – było to bardzo ryzykowne. By nie powiedzieć, że niedozwolone, na dziko i na własną (nie)odpowiedzialność. Jednocześnie wiadomo, że zakazany owoc smakuje najbardziej, a niezwykła historia Katalonii zapisana i zaklęta jest w niemal każdym kamieniu tego regionu. Żal więc pominąć choćby najmniejszą jej cząstkę.

Posiadłość Torre Salvana datuje się na X wiek. A przynajmniej samą wieżę, która góruje nad okolicą. Jakie było jej przeznaczenie? To nie jest do końca wyjaśnione. Niewykluczone, że była obronnym obiektem rodu Cervello, ale w późniejszych latach mogła służyć także jako letnia rezydencja hrabiów Barcelony. Jedno jest pewne – kolejne lata istnienia rezydencji nie były spokojne. W ciągu tych wszystkich wieków przechodziła z rąk do rąk. Częściowo została zniszczona podczas katalońskiej wojny 1224 roku, w 1297 roku kupiona przez hrabiego Barcelony Jakuba II i należała do niego i jego spadkobierców aż do 1390 roku, gdy została sprzedana miastu Barcelonie. Po jej upadku podczas wojny o sukcesję (11 września 1714 roku) została opuszczona w 1716 roku.

Herb zamkuW późniejszych latach Torre Salvana miała swych mieszkańców jako wiejska posiadłość. Jak można przeczytać na stronie poświęconej Colonii Guell, pod koniec ubiegłego wieku nieruchomość wraz z wieżą została sprzedana konsorcjum inwestorów. Był plan, by odnowić obiekt, a w wieży urządzić restaurację. Sprzeciw sąsiadów doprowadził do porzucenia tych planów do tego stopnia, że budynek został praktycznie porzucony i wkrótce ograbiony.

No i rzeczywiście, zostało z niego niewiele. A może całkiem sporo, w zależności z której strony spojrzeć. Oczywiście najbardziej charakterystyczna pozostaje wieża. Poza nią tak naprawdę zostały zewnętrzne mury posiadłości i zewnętrzne ściany zamku. Tylko miejsca po oknach i szczątkowe ślady stropów i ścian zarysowują dawny wewnętrzny wygląd zamku. Na pewno wejście do środka (na przykład przez wyłom w murze) to zabawa na własne ryzyko. Torre Salvana 17 marca 2014 roku została wpisana na Czerwoną Listę Dziedzictwa stowarzyszenia Hispania Nostra, które działa na rzecz promocji i ochrony opuszczonej i zagrożonej części dziedzictwa kulturowego i naturalnego Hiszpanii.

Ruinybudynku od wewnątrzJaka będzie przyszłość? Muszę się opierać na źródłach sprzed kilku lat, bowiem mimo próby, nie udało mi się uzyskać w samorządzie Santa Coloma de Cervello informacji o aktualnej sytuacji nieruchomości. Odkupienie obiektu z terenem od obecnych właścicieli oraz renowacja mogą być kłopotliwe dla miasteczka z rocznym budżetem około siedmiu milionów euro. Przed kilku laty burmistrz Gerard Segu mówił dla „El LLobregat”: „Jesteśmy miastem, które ma duże dziedzictwo. A to stanowi dla nas problem, ponieważ mamy realny, moralny i narzucony sobie obowiązek jego utrzymania, dbania o niego, odzyskania go. Mamy dziedzictwo w każdym możliwym stanie i dlatego jest wiele do zrobienia. Jesteśmy małą gminą o małym budżecie i niejednokrotnie nie znajdowaliśmy wsparcia w opracowywaniu projektów na rzecz odbudowy tego dziedzictwa”.

Ale, jak każdy prawdziwy zamek, także i Torre Salvana ma swoje legendy. Warownia znajduje się na nieoficjalnej liście katalońskich miejsc związanych z aktywnością paranormalną. Nie brakuje żądnych ekstremalnych przeżyć niezwiązanych z technicznym stanem obiektu i niebezpieczeństwem zwalenia się kamiennych murów na głowę. Poszukiwacze „tego czegoś” chętnie zaglądają do ruin zamku i zdają relacje. Że widzieli czarny dym wślizgujący się przez okna i krążący nad ich głowami. Że coś ich chwytało. Że słyszeli uderzenia m.in. mieczy lub ludzkie głosy. Że pojawiła się blada dziewczyna o długich czarnych włosach ubrana w białą koszulę nocną.

Napis na murzeBardzo chciałbym potwierdzić te rewelacje. Niestety, nic nie chciało mnie nastraszyć ani za pierwszym razem, gdy się tam pojawiłem, ani później.

Torre Salvana nie daje też – mimo swej bogatej, katalońskiej historii – odpowiedzi na pytanie, czy region jest częścią Hiszpanii czy jednak odrębnym bytem. Za pierwszym razem na murze znad którego rozciąga się widok na Barcelonę i górujący nad nią masyw Tibidabo, znalazłem napis „Catalonia is Spain”. Kilka lat później zauważyłem, że ktoś dobazgrał sprejem stanowcze „not”.

Piekielny Zamek. Przynajmniej tak o Torre Salvana mówią miejscowi.

Następny wpisRead more articles

Dodaj komentarz