Tarraco pierwszy raz

Tarraco pierwszy raz

Panorama TarragonyJeśli Barcino, to dlaczego nie Tarraco? Odnoszę wrażenie, że wielu turystów odwiedzających Katalonię z zupełnie niezrozumiałych względów pomija to niezwykłe miasto. I choć Barcelona pozostaje moim ulubionym, to jednak Tarragonę cenię nieco wyżej, niż główny ośrodek regionu.

Nie ma w tym żadnej sprzeczności, choć niekoniecznie musi być łatwo wytłumaczalne. Wiadomo, że duże miasto ma ogromną siłę przyciągania. Na tyle angażuje przyjezdnych, że brakuje im już czasu i siły, by poznać bliższe, nie mówiąc już o dalszych okolicach. A jednak warto odpuścić choćby dzień w Barcelonie, by wybrać się poza nią. Albo któregoś razu nie zajrzeć do stolicy Katalonii, przeznaczając ten czas na inne, nie mniej atrakcyjne miejsca.

Z barcelońskiego dworca Sants to zaledwie około godziny jazdy pociągiem. Mimo że linia kolejowa wiedzie przede wszystkim w pobliżu morskiego nabrzeża, podróż nie jest monotonna. A to za sprawą nie tylko miast i miasteczek mijanych po drodze, ale także różnorodności Złotego Wybrzeża. Zatoczki, klify, zmieniająca się roślinność Costa Dorada nie pozwalają na nudę. A nie warto tracić czujności, bo już pierwszy kontakt z Tarragoną pozwala utwierdzić się w przekonaniu, że nie mamy do czynienia z pospolitym miastem.

AkweduktLinia kolejowa do tarragońskiej stacji poprowadzona jest w ten sposób, że rozciągający się po lewej stronie morski błękit może skutecznie odciągnąć od tego, co najcenniejsze. Witające nas w pierwszej kolejności artefakty to pozostałości starożytnych murów okalających obecne stare miasto oraz monumentalny, odbudowany amfiteatr, którego oryginalny fragment pochodzi z II w n.e. To tylko część ogromnego kompleksu archeologicznego, rozsianego po znacznej części miasta. Należą do niego także m.in. fora rzymskie, teatr, nekropolia. W 2000 roku został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Uliczka w TarragonieJednym z najbardziej charakterystycznych, pocztówkowych obiektów – poza amfiteatrem – jest Pont del Diable. Diabelski most położony około czterech kilometrów od centrum miasta, jest niczym innym, jak ponaddwustumetrowym fragmentem rzymskiego akweduktu. Można podziwiać go do woli i z każdej strony. Górą można pokonać wąwóz, którego brzegi łączy ten dawny wodociąg. A w pobliże można dostać się pieszo albo miejskim autobusem. (Uwaga! Przystanek tylko w jedną stronę, dlatego chcąc wrócić z Pont del Diable, należy wsiąść do autobusu na przystanku, na którym wysiadaliśmy, objechać pobliskie osiedle i podróżować dalej do centrum miasta). Punkt widokowy powstał także przy autostradzie AP-7, która wiedzie przez całe wschodnie wybrzeże Hiszpanii.

Uliczka TarragonyNajbardziej zaskakującą pozostałością czasów rzymskich, odkrytą przeze mnie z zachwytem podczas jednego z powrotów do Tarragony, jest jednak ówczesny cyrk. Nie chodzi nawet o sam obiekt, który teraz jest dostępny do zwiedzania, a jego położenie. Przed wejściem do podziemi i obejrzeniem multimedialnej prezentacji warto wybrać się na kawę lub piwo na Placa de la Font przed urząd miejski Tarragony oraz obejść okoliczne uliczki. Niewykluczone, że po takim wstępie prezentacja wyświetlana w podziemiach dawnego hipodromu przyczyni się do szerszego otwarcia oczu i opadu szczęki z zaskoczenia.

Skąd w tym miejscu tyle Rzymu – zapytałby ktoś. Odpowiedź jest banalnie prosta. Wszak Tarragona, ówczesne Tarraco (Colonia Iulia Urbs Triumphalis Tarraco) służyło Imperium Rzymskiemu do podboju Półwyspu Iberyskiego. Natomiast za czasów Oktawiana Augusta miasto zyskało status stolicy prowincji Hispania Citerior, stając się podobno jednym z najpiękniejszych miast Cesarstwa. A Barcino? To – w największym uproszczeniu – nazwa Barcelony sprzed wieków (Julia Augusta Faventia Paterna Barcino), która zajmowała sporą część dzisiejszej Barri Gotic.

CastellersJest jeszcze przynajmniej jeden powód, by wybrać się do Tarragony. To tradycyjne, robiące ogromne wrażenie, castells, czyli wielopiętrowe ludzkie wieże. To właśnie prowincja Tarragony miała zasłynąć z budowy pierwszych takich oryginalnych „obiektów”. Stąd także wywodzą się najlepsze szkoły, w których ćwiczone jest powstawanie tych żywych budowli. Także tutaj odbywają się jedne z najbardziej spektakularnych konkursów w tej dziedzinie katalońskiej kultury.

Wystarczy przespacerować się deptakiem Rambla Nova wiodącym od punktu widokowego Balcon de Mediterraneo do Placa Imperial Tarraco. Właśnie przy tym głównym placu miasta powstał pomnik poświęcony castellersom. A przy odrobinie szczęścia można popatrzeć, jak zespoły przygotowują się do pokazów. Jednym z takich miejsc jest salka przy carrer del Cos del Bou, w pobliżu wejścia do podziemi wcześniej wspomnianego rzymskiego cyrku. W niej trenuje Colla Jove Xiquets de Tarragona.

Moc atrakcji, jakimi raczy swoich gości Tarragona bez wątpienia zasługuje na ukoronowanie lampką wina musującego cava. A gdzie lepiej może smakować ten typowo kataloński napój, jeśli nie na terenie dawnych rzymskich winnic? Dlatego wracając z do Barcelony warto choć na chwilę zatrzymać się w Vilafranca del Penedes.

A do Tarragony na pewno jeszcze wrócę, także w niejednym wpisie poświęconym temu niezwykłemu miastu. Bo tym razem tylko pobieżnie prześlizgnąłem się po największych atrakcjach tego niezwykłego grodu.

Dodaj komentarz