Pirenejski amfiteatr

Pirenejski amfiteatr

Szczyt PuigmalJest jedną z najpopularniejszych lokalizacji Pirenejów Katalońskich. Dolina Nurii wraz z górującym nad nią szczytem Puigmal (2913 m npm) tworzą niezapomniany krajobraz. I niezwykłą, łatwo dostępną atrakcję, którą można – w zależności od upodobań – odwiedzać praktycznie przez okrągły rok.

Wielbiciele górskich wędrówek doskonale wiedzą o co chodzi – nigdy nie jest tak wysoko, by nie chciało się wdrapać choć o kilka centymetrów wyżej. Zakochany w bieszczadzkich szlakach, czasem muszę zerknąć z zazdrością na wyższe wzniesienia i zdradzić karpackie szlaki na rzecz „tych innych”. Oczywiście to tylko chwilowa słabość, ale dająca ogromną satysfakcję. Nie inaczej było przy okazji krótkiego wypadu w Pireneje.

Górskie szczyty o porankuPod koniec października 2019 roku zjawiłem się w Barcelonie, by przeprowadzić rozmowę na temat miasta, a szczególnie dzielnicy Raval, z Agą Sarzyńską, podróżniczką, autorką książki „Barszalona”, mieszkanką Ravalu. To nadal był całkiem ciepły czas w stolicy Katalonii, nie tylko pod względem aury. Jednak nastroje związane z wyrokami skazującymi polityków prących do separacji Katalonii odczułem tak naprawdę dopiero w wieczornym pociągu do Ribes de Freser. Uliczki Ravalu wydawały się nie niepokojone manifestacjami, a tłum z senyerami, esteladami czy charakterystycznymi, żółtymi wstążkami objawił mi się dopiero na peronie pod Placa Catalunya i towarzyszył niemal do końca dwugodzinnej podróży do podnóża Pirenejów.

Logo kolejkiWycieczka na północ Katalonii była zresztą zaledwie „planem B” – na wypadek, gdyby w terminie nie odbyło się el Clasico albo nie zdobyłbym biletów na mecz Barcy z Realem Madryt. Jednak zanim wyruszyłem na miejsce wiedziałem już, że moje zapasowe zamierzenie stanie się – oczywiście poza długo wyczekiwanym wywiadem – głównym celem pobytu.

Górski potokRibes de Freser, miejscowość znana m.in. ze źródeł i rozlewni wody mineralnej jest początkiem szlaku wiodącego do Vall de Nuria. Aby przedostać się na miejsce chyba najsprawniej skorzystać z kolejki zębatej – Cremallera. Budowa 12,5-kilometrowej trasy, która pozwala pokonać w 40 minut ponad kilometr przewyższenia między Ribes a Nurią zaczęła się w 1928 roku, a pierwszy skład pojechał trzy lata później. To niezwykle widowiskowa trasa. Z każdym kilometrem odkrywa przed zdobywcami coraz bardziej zapierające dech w piersiach widoki. W dole zostawia rwące potoki przeistaczające się we wściekle pieniące się i donośnie huczące wodospady. W górze zaś pozwala podziwiać szczerzące się zęby grzbietów i grani Pirenejów Katalońskich, których piękno dodatkowo podkreśla dopiero budzący się do życia dzień.

Z kolejki można wysiąść w Queralbs – ostatnim punkcie, do którego można zresztą dojechać samochodem. To miejsce daje dodatkowe możliwości zaplanowania szlaków. Albo bezpośrednio na górski grzbiet i stamtąd na Puigmal, trawersując pasmo albo – niejako wzdłuż torowiska kolejki i rwących potoków – do Vall de Nuria. Można oczywiście zostać w wagonie i dojechać do końcowej stacji właśnie we wspomnianej dolinie. Wybieram te ostatnie rozwiązanie, niejako z obawy, że nie zdążę zrealizować całego planu.

Aby wspiąć się do Vall de Nuria (2000 m npm) pociąg potrzebuje wsparcia, właśnie dzięki specjalnym kołom zębatym, które pozwalają pokonać mu stromizny ostatniego odcinka trasy.

Dolina przy zalewieI w końcu jestem w tym niezwykłym amfiteatrze. Zielona dolina otoczona z trzech stron górskimi pasmami i szczytami, z jednej natomiast otwierająca się na dolinę w kierunku Ribes de Freser. Pośrodku sanktuarium obudowane hotelem, przed nim zalew. Wystarczy rzut oka, by nabrać pewności, że zimą królują tu wielbiciele białego szaleństwa – na stokach widać wyciągi. Gdy śniegu jest mniej na wyprawy przybywają wielbiciele pieszych wędrówek albo wspinaczki wysokogórskiej. Wszak Nuria od początku XX wieku staje się niejako symbolem alpinizmu i sportów zimowych w Katalonii.

W dolinie już w VIII wieku miała być oddawana cześć Matce Boskiej. Na stronie internetowej Vall de Nuria przytaczana jest legenda dotycząca tamtych czasów, ale i prowadząca do późniejszego powstania w tym miejscu sanktuarium

Według legendy San Gil, urodzony w Atenach, został mianowany biskupem Nimes. Wyrzeźbił obraz Matki Boskiej żyjąc w dolinie w latach 700-703. Dzwonem wezwał pastrzey i ewangelizował ich przed krzyżem, który wyrzeźbił, dawał im jedzenie gotując je w garnku . Stąd dzwon, krzyż i szczyt reprezentują symbole Núrii. Kiedy zaczęły się prześladowania, został zmuszony do opuszczenia doliny i ukrył Dziewicę w małej jaskini. W 1072 roku, z boskiego natchnienia, człowiek o imieniu Amadeu przybył z Dalmacji w poszukiwaniu relikwii Maryi. Pasterze znali tradycję San Gil i pomogli mu wznieść skromną kaplicę (pochodzenie sanktuarium). Kiedy Amadeu odszedł, pasterze ponownie odkryli obraz. Próbowali znieść go w procesji do Queralbs, ale nie było to możliwe, „ponieważ chciał zostać w Nuria”.

Sanktuarium i hotel w jednymŁatwo wyobrazić sobie, jak mógł wyglądać przez lata ten obszar. Wychodząc szlakiem nad dolinę widać te wszystkie łąki, które dawały doskonałą okazję do wypasu. Rześkie powietrze zachęca do wędrówki na jeden z najpopularniejszych szczytów Pirenejów Katalońskich. Puigmal jest ochoczo odwiedzany zapewne dlatego, że jest w miarę łatwo dostępny i nie wymaga wybitnych umiejętności technicznych, choć trzeba mieć nieco kondycji, żeby się z nim zmierzyć. O ile szlak tuż nad Nurią nie jest nadmiernie tłoczny tego dnia, to im bliżej szczytu, tym więcej chętnych do delektowania się widokami z prawie trzech tysięcy metrów nad poziomem morza. Za plecami zostają zielone doliny, trzeba jeszcze zmierzyć się z finałowym podejściem, którego nie ułatwia śnieg mieszający się się z gnejsem. W pobliżu krzyża symbolizującego wierzchołkiem tłoczno – docierają tu indywidualni turyści, jak i zorganizowane grupy. I podziwiają widoku na Francję, pobliską Andorę i, oczywiście, Katalonię.

Powrót do doliny pozwala uświadomić sobie, że nie bez przyczyny w kontekście Vall de Nuria mówi się o amfiteatrze. Trudno ocenić, czy większe wrażenie robi spojrzenie ze strony doliny w górę, czy może z góry w dół. Czy może posiłek serwowany w pasterskiej restauracji tuż przy zejściu ze szlaku.

Dodaj komentarz