Dwie rzeki, dwa ścieki

Dwie rzeki, dwa ścieki

Besos od północnego-wschodu i Llobregat od południowego zachodu – w bardzo dużym uproszczeniu te dwie rzeki stanową naturalne granice Barcelony. Rzeki, a może bardziej strumienie, także stanowiły poniekąd ramy dawnego miasta. Teraz również kanalizują potoki, te ludzkie.

Spacerujący po RambliW historycznym ujęciu rzeki stanowiły istotny element miastotwórczy. To właśnie przy nich powstawały największe metropolie w dziejach. Wytłumaczenie jest oczywiste – woda to życie (możliwość ugaszenia pragnienia, napojenia zwierząt, podlania upraw), to naturalna przeszkoda stanowiąca wzmocnienie systemu obronnego, w końcu usprawnienie komunikacji.

Każdy odwiedzający Barcelonę trafia w miejsce przynajmniej jednej z nieistniejących już rzeczek, które ciurkały w pobliżu obecnej Barri Gotic. Ta słynniejsza ma swoją bogatą dokumentację m.in. w literaturze: przewodnikach, dokumentach, beletrystyce.

Patrząc z obserwatorium dostrzegłem, że Ramblas, która była jedną z głównych ulic w mieście, stanowi linię podziału. Na prawo od niej robotnicze dzielnice były jednolicie anarchistyczne. Na lewo zaś, w krętych uliczkach trwały bezładne walki, tą stroną władały jednakże głównie PSUC i Gwardia Cywilna.

Tak o La Rambli czasów wojny domowej pisał we „W hołdzie Katalonii” George Orwell. A, na przykład, przewodnik Michelina po Barcelonie w ten sposób zachęca do odwiedzenia tego popularnego deptaka:

Rambla, wirująca życiem i bogactwem kolorów arteria, doskonale wyraża śródziemnomorski charakter miasta. Ponieważ w rzeczywistości ulica ta jest ciągiem alei o różnych nazwach i odmiennym wyglądzie, mówiąc o niej zwyczajowo używa się liczby mnogiej, Las Ramblas.

imowieOczywiście przykłady można mnożyć bez liku. Wszak Rambla jest jedną z najsłynniejszych ulic świata. Mimowie, karykaturzyści, sprzedawcy kwiatów, targowisko Sant Josep, teatr Liceu, mozaika Miro, hotel, w którym nocował Chopin, kolumna Kolumba – pewnie każdy, kto choć raz odwiedził to miejsce (znaczy choć raz był w Barcelonie), ma swoje skojarzenie z tym traktem.

Od dawna staram się unikać wizyt na Rambli. Nie z obawy przed kieszonkowcami czy namolnymi sprzedawcami latających świecidełek albo kijków do robienia selfie. Choć klimatyczny i ikoniczny, to deptak jest – pewnie właśnie dlatego – potokiem kanalizującym ludzi. Przechadzka tamtędy w szczycie sezonu stanowić może nie tyle sympatyczny spacer, co walkę o przetrwanie. Nie ma co się jednak dziwić. Wszak to jedno z miejsc z cyklu koniecznych do zobaczenia w mieście Gaudiego.

Znacznie rzadziej odwiedzający Barcelonę docierają na Via Laietanę – arterię, która od północnego-wschodu ogranicza dzielnicę gotycką. Zazwyczaj trafiają tu bardziej zdeterminowani, którzy chcą dotrzeć np. do kościoła Santa Maria del Mar, Muzeum Picassa, pospacerować po El Born albo, maszerując historyczną ścieżką rzymską dotrą do pozostałości murów miejskich oraz pomnika hrabiego Ramona Berenguera III.

Samochody na Via LaietanaUlica została wymyślona i powstawała zresztą nie tak dawno, bowiem niemal półtora wieku temu. Została zaprojektowana w 1859 roku przez Ildefonsa Cerdę, a otwarta została dopiero w 1908 roku. Nie miała więc okazji wryć się – w przeciwieństwie do równoległej z nią Rambli – choćby w świat literacki. Zresztą, umówmy się, arteria, po której pędzą dziesiątki tysięcy aut, nie jest jakąś wielką atrakcją, by się o niej rozpisywać albo jakoś szczególnie o niej pamiętać. Niemniej zdarza się, że odwiedzi ją jakaś znana postać literacka. Na przykład inspektor Mascarell ze słynnego cyklu Jordiego Sierry i Fabry (tu „Dwa dni w maju”).

Miquel przeszedł na drugą stronę Via Laietana i zatrzymał się przed jakąś wystawą, udając, że poprawia sznurówki. W szklanym odbiciu nie dostrzegł niczego niepokojącego. Następnie ruszył w pośpiechu w stronę placu Urquinaona.

Już w 2023 roku Via Laietana ma się stać traktem bardziej przyjaznym pieszym. Zapowiedziana przez samorząd Barcelony modernizacja motoryzacyjnego ścieku ma ograniczyć ruch samochodowy poprzez jego spowolnienie do 30 km/h i wprowadzenie możliwości poruszania się tylko w kierunku morza. Poza tym chodniki miałyby zostać poszerzone z 2,5 metra do ponad czterech metrów.

ManifestacjaNa razie, poza trasą kanalizującą ruch, Via Laietana jest doskonałym miejscem demonstracji, jakie odbywają się w stolicy Katalonii. Strajki generalne, manifestacje żądań niepodległościowych – to tylko niektóre wydarzenia, gromadzące na tej trasie wielotysięczne manifestacje. W 2009 roku z bliska przyglądałem się protestom organizacji związkowych w związku z globalnym kryzysem finansowym.

Ale co z tymi tytułowymi ściekami? Poniekąd wyjaśniłem – tłumy pieszych na Rambli i tysiące pojazdów każdego dnia przemierzające Via Laietanę. Ale jest jeszcze jedno wytłumaczenie, związane właśnie z potokami, które dawniej płynęły w miejscu tych arterii. I oczywiście z mieszkańcami rozrastającego się miasta, którego początkiem była Colonia Iulia Augusta Paterna Fauentia Barcino. Robert Hughes w monografii „Barcelona” pisze:

Najwcześniejsze nazwy dwóch rzek, które przepływały obok średniowiecznej Barcelony to Merdanca (Potok Gówna) i Cagallel (Niosący Odchody). Już w XIV wieku woda z tych rzek nie nadawała się do picia i do dziś się to nie zmieniło.

Merdanca płynęła tam, gdzie teraz jest Via Laietana, Cagallel w miejscu La Rambli.

Dodaj komentarz