You are currently viewing Pisanie historii przeciw historii ją unicestwia [wywiad]

Pisanie historii przeciw historii ją unicestwia [wywiad]

Nieco ponad rok temu pisał o historii Hiszpanii przez pryzmat piłki nożnej. (Rozmowę na temat książki „Historia, nacjonalizm i tożsamość. Rzecz o piłce nożnej w Hiszpanii” można przeczytać tutaj). Teraz prof. Filip Kubiaczyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podejmuje wątek trudnych relacji historycznych – no właśnie – Katalonii z Hiszpanią, czy Katalończyków samych ze sobą? Odpowiedź na wiele pytań o skomplikowane dzieje krainy na północnym-wschodzie Półwyspu Iberyjskiego będzie można znaleźć w książce „Historia, manipulacja i trauma. Przypadek Katalonii”, która niebawem ukaże się nakładem Wydawnictwa Naukowego UAM. Zachęcam do lektury rozmowy z Autorem, a potem do sięgnięcia po tę pozycję.

Okładka książkiPatryk Pulikowski: – Katalończycy i katalonofile to manipulatorzy? Czy ofiary?
Prof. Filip Kubiaczyk*: – To złożona sprawa, zwłaszcza w kontekście interesującego mnie stosunku Katalończyków do ich własnej historii. Z jednej strony mamy bowiem katalońskich historyków i pseudohistoryków, czyli różnej maści specjalistów od przeszłości, którzy świadomie manipulują i zniekształcają historię Katalonii kierując się partykularnym interesem i politycznym zapotrzebowaniem, a z drugiej, mamy katalońskie społeczeństwo, którego przedstawiciele, na bazie nabywania wiedzy o przeszłości przekazywanej im w szkole, na uniwersytecie, w mediach i w książkach historycznych utrwalają w swoich umysłach określoną wizję tej przeszłości, która z reguły nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nawiązując do Pana pytania, ci pierwsi, tj. katalońscy historycy i pseudohistorycy są manipulatorami, a ci drudzy, tj. katalońskie społeczeństwo ich ofiarami. Paradoksalnie więc, to Katalończycy wyznaczają Katalończykom taki status… Ale to nie wszystkie strony tego procesu. Należy tutaj jeszcze wymienić historyków hiszpańskich, którzy świadomie manipulują historią Katalonii. Ich podstawowa strategia manipulacji polega na tym, że odmawiają Katalonii prawa do wyjątkowości, negują kataloński el fet diferencial (fakt odróżniający), a to, co katalońskie postrzegają li tylko jako część tego, co hiszpańskie. W historiografii hiszpańskiej irytuje mnie to, że historycy kastylijscy zdają się nie zauważać cierpień Katalonii i represji jakich doświadczyła ona w wyniku klęski z 1714 roku. W życiu codziennym przeszkadza mi natomiast to, że dla wielu Hiszpanów Katalończyk to z definicji nie-Hiszpan, dążący do oderwania się od Hiszpanii. Zauważmy, że wielu z Katalończyków ma negatywne podejście do Hiszpanii właśnie na skutek określonej edukacji opartej na zmanipulowanej wersji katalońskiej historii, w której Kastylia/Hiszpania jest przedstawiana jako winna wszelkiego zła jakie spotkało Katalonię i Katalończyków. Dlatego chciałbym podkreślić, że historia Katalonii jest manipulowana zarówno przez historyków katalońskich jak i hiszpańskich oraz przez pseudohistoryków katalońskich. Kim są pseudohistorycy? To osoby, które nie będąc zawodowymi historykami i nie kierując się rygorami metodologii badań historycznych wypowiadają się publicznie na temat konkretnych wydarzeń i postaci z katalońskiej przeszłości. Co istotne, swoje opinie głoszą oni nie w przestrzeni akademickiej, lecz w mediach społecznościowych. Są to zwykle tezy fałszywe i zmanipulowane, które mimo że nie mając nic wspólnego z rzeczywistością wielokrotnie powtarzane z czasem uzyskują status jednej z obowiązujących prawd na równi z prawdami akademików. Dzieje się tak, ponieważ żyjemy dzisiaj w epoce zaniku autorytetów, postprawdy i rzetelnej wiedzy historycznej. To bardzo niebezpieczna praktyka. Osobiście uważam, że wbrew powszechnej opinii największymi wrogami dzisiejszej Katalonii nie są wcale nacjonaliści, lecz właśnie historycy, pseudohistorycy i przedstawiciele tzw. elit symbolicznych, zarówno Katalończycy jak i Hiszpanie, którzy świadomie zniekształcają katalońską przeszłość. Ich ofiarami jest społeczeństwo katalońskie, które pozbawia się możliwości zapoznania z taką wizją katalońskiej historii, która nie byłaby wizją zmanipulowaną.

– Mitologizowanie historii nie jest chyba niczym wyjątkowym?
– Owszem, to zjawisko uniwersalne, z którym mamy do czynienia w każdym kraju, także w Polsce. Jednak mitologizacja historii w Katalonii osiągnęła naprawdę rozmiary monstrualne, co sprawia, że wielu Katalończykom trudno jest dziś odróżnić prawdę od fikcji. W Katalonii mity zajęły miejsce historii. Mówiąc jeszcze inaczej: przeszłość Katalonii stała się jednym wielkim mitem. Ta mitologizacja katalońskiej historii doprowadziła do tego, że w rzeczywistości stała się ona historią pamięci. W tej skrzywionej wizji wydarzenia historyczne relacjonowane przez katalońskich historyków i pseudohistoryków jawią się jako rodzaj widma z przeszłości, które nawiedzając katalońskie społeczeństwo narzuca mu co i w jaki sposób powinno być pamiętane. Chodzi o to, aby Katalończycy żyli w stanie permanentnej melancholii i nie mogli przepracować procesu żałoby związanego z dramatycznymi wydarzeniami z ich historii. Podtrzymywanie tego stanu pozostawia bowiem hiszpańską ranę ciągle otwartą, stając się podstawą do nowych roszczeń i zarzutów pod adresem Hiszpanii.

– Romantyczne wydarzenia, romantyczne postaci, wielkie zwycięstwa i dramatyczne klęski budują wiele krajów. Taki bohater narodowy Katalonii, Wilfred Włochaty. Niejeden stający przed jego grobowcem w Ripoll pewnie zdaje sobie sprawę, że to piękna opowieść…
– Tak, Wilfred Włochaty to jeden z narodowych bohaterów Katalonii, wokół którego próbowano zbudować opowieść o tysiącletnim narodzie katalońskim. Legenda o tym, jak będąc rannym podczas walk z Arabami przyczynił się do powstania katalońskiej flagi senyery, której czerwone pasy miały powstać z krwi sączącej się z jego rany, przez długi czas silnie oddziaływała na wyobraźnię Katalończyków. Władca ten jest również uważany za tego, który zjednoczył kilka katalońskich hrabstw dając początek jądru przyszłej Katalonii. Jordi Pujol, prezydent Generalitat w latach 1980-2003 określił go „fundatorem katalońskiej narodowości”. Obecnie jednak katalońskim bohaterem narodowym jest Rafael Casanova, obrońca Barcelony z 1714 roku, który pozostawił w cieniu wszystkich pozostałych, zwłaszcza Borrella II, Pau Clarisa czy Josepa Moraguesa.

– Wkrótce pojawi się Pańska najnowsza książka zatytułowana „Historia, manipulacja i trauma. Przypadek Katalonii”. Dlaczego zajął się Pan akurat tym rejonem? Dlaczego choćby nie Baskowie czy Galisyjczycy?
– Z kilku powodów. Po pierwsze, już od mojej pierwszej wizyty w Katalonii w 2006 roku zacząłem się interesować katalońską historią, która z jednej strony jest fascynującą opowieścią o wolności, przywilejach i odmienności, a z drugiej, jest naznaczona smutnymi i tragicznymi wydarzeniami. Po drugie, zawsze intrygował mnie język kataloński. Muszę przyznać, że moje pierwsze zetknięcie z katalońską historią było za pośrednictwem języka hiszpańskiego, czego nie ukrywam. W żaden jednak sposób nie wpłynęło to negatywnie na moje myślenie o Katalonii. Przeciwnie, szybko zdałem sobie sprawę, że, aby w pełni zgłębić historię Katalonii niezbędne jest nauczenie się języka katalońskiego. Jego znajomość pozwala mi studiować źródła i literaturę przedmiotu bez pośredników, co ma swoje znaczenie. Po trzecie, uważam, że w Hiszpanii panuje swego rodzaju „obsesja Katalonii” przejawiająca się w tym, że hiszpańskie media i hiszpańska ulica nieustannie mówią o Katalonii, czy też, aby być bardziej precyzyjnym: o „katalońskim problemie” (el problema catalán). Relacje katalońsko-hiszpańskie i kataloński nacjonalizm są jednymi z najważniejszych tematów poruszanych codziennie przez mieszkańców tego kraju. Nieustanne słuchanie o Katalonii w trakcie moich pobytów w Hiszpanii tylko pogłębiało moje zainteresowanie tym krajem i jego historią. Po czwarte, w ostatnich latach to właśnie sytuacja w Katalonii zaczęła wyznaczać dynamikę relacji wewnątrz Hiszpanii stając się pierwszym tematem politycznym w tym kraju. Po piąte wreszcie, po zapoznaniu się z wizją historii Katalonii jaką ma część historyków katalońskich doszedłem do wniosku, że skala manipulacji, deformacji i zniekształceń jakim ona podlega jest na tyle duża, że powinna zostać poddana merytorycznej analizie. Mówiąc wprost, w katalońskim dyskursie historii dostrzegłem niezwykle ważny – ze względu na jego uniwersalność – temat badawczy, który skłonił mnie do złożenia wniosku o grant do Narodowego Centrum Nauki, którego uzyskanie pozwoliło mi na wyjazd do Katalonii i realizację mojego projektu. W efekcie przedmiotem moich badań stał się kataloński dyskurs historii, czyli narracyjne wizje katalońskiej przeszłości autorstwa katalońskich historyków i pseudohistoryków. Chodzi o trzy rodzaje publikacji katalońskich badaczy, tj. takie, które mają na celu proces nacjonalizacji katalońskiej historii; takie, które nie zawierają ewidentnych manipulacji, ale są naznaczone daleko idącą subiektywnością; i takie, które w ewidentny sposób prowadzą do deformacji i manipulacji historii Katalonii. Wszystkie one stanowią jeden wielki nurt katalońskiej przeciwhistorii będący kontrnarracją do oficjalnego dyskursu hiszpańskiego.

– „Efekciarska architektura, etosy rycerskie o wątpliwej autentyczności oraz importowani poszukiwacze Świętego Graala – wszystko to legło u podwalin spełnionego marzenia, które nie wzbudziło niczyjego entuzjazmu. Działo się tak aż do czasu, kiedy ekscentryczny turysta odkrył je na nowo, gdy wszyscy już dawno zapomnieli o istnieniu tej wizji. (…) Jednak wymyślanie od nowa przeszłości było w swoim czasie może genialną, a może naiwną próbą. Od tamtej pory zwyczaj naginania historii do bieżącej sytuacji stał się charakterystycznym elementem katalońskiej tożsamości” – tak cztery lata temu w swoim eseju „Co z tą Katalonią?” pisał słynny kataloński pisarz Eduardo Mendoza. Nie brakuje głosów, właśnie także choćby Mendozy, że trauma nie tyle wojny domowej, co następującego po niej okresu frankizmu jest jednym największych i najchętniej wykorzystywanych niedopowiedzeń katalońskiej historii. Co Pan na to?
– Być może Pana zaskoczę, ale w mojej książce odchodzę od takiej wizji katalońskiej historii, w której epoka frankizmu jest punktem wyjścia dla nacjonalistycznych rewindykacji. Według mnie kluczem do zrozumienia katalońskich pretensji do Kastylii/Hiszpanii są wydarzenia z okresu średniowiecza i epoki nowożytnej, ściślej: kompromis z Caspe z 1412 roku, woja żeńców i pierwsza secesja Katalonii z lat 1640–1652 oraz wojna sukcesyjna z lat 1702–1714, zwłaszcza kapitulacja Barcelony z 11 września 1714 roku, która stała się mitem założycielskim katalonizmu. To właśnie do tych wydarzeń, a nie do frankizmu odwołują się katalońscy historycy i pseudohistorycy próbując idealizować katalońską przeszłość i stygmatyzować politykę Kastylii/Hiszpanii wobec Katalonii. Frankizm, co może dziwić, nie jest wcale ulubionym tropem interpretacyjnym katalońskich historyków! Moim zdaniem, dzieje się tak przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, ma to związek ze wspomnianą już przeze mnie traumą, która ma swoje źródło w „dawności” traumatycznych wydarzeń. Działa tutaj prosta zasada: im dalej sięgamy w przeszłość, im wcześniej lokujemy wydarzenia, które doprowadziły do traumy, tym lepiej. W katalońskim dyskursie historii nie chodzi bowiem o ustanowienie prawdy relatywnie bliskiej czasowo. Im dalej sięgają w przeszłość kastylijskie/hiszpańskie „zbrodnie” popełnione w Katalonii, tym bardziej nabierają one w oczach Katalończyków statusu niepodważalnej prawdy. Po drugie, ważny jest kontekst polityczny. Obecnym królem Hiszpanii jest Filip VI Burbon, który w prostej linii jest potomkiem króla Filipa V Burbona, będącego w Katalonii najbardziej znienawidzoną postacią historyczną. Filip V jest nazywany ciemiężycielem i katem Katalonii i Katalończyków. W katalońskim dyskursie narodowym Filip V jest władcą, który w 1714 roku zemścił się na Katalończykach za ich bohaterską obronę miasta, okrutnie potraktował katalońskich bohaterów, zwłaszcza Josepa Moraguesa, którego ścięta głowa wisiała przez dwanaście lat w żelaznej klatce w Portal del Mar w Barcelonie. To Filip V wprowadził w Katalonii dekret Nueva Planta, który w Katalonii utożsamiany jest z końcem niezależnego państwa katalońskiego i początkiem centralizacji. Fakt, że obecny król Hiszpanii jest Burbonem pozwala katalońskim nacjonalistom ustanawiać iunctim pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. Mówiąc wprost: atakując Filipa VI dzisiejsi Katalończycy pośrednio atakują Filipa V, w symboliczny sposób msząc się za historyczne krzywdy jakich władca ten dopuścił się wobec Katalonii. To sprawia, że dla Katalończyków historia nigdy nie umiera, jest ciągle ożywiana i rewindykowana. Frankizm nie jest pod tym względem aż tak bardzo atrakcyjny, mimo że żyją jeszcze ci, którzy doświadczyli wówczas represji i ich oprawcy.

– Czym w takim razie jeszcze manipulują Katalończycy w swojej historii?
– Manipulacja historią w Katalonii jest prowadzona na kilka sposobów. Wskażę najważniejsze z nich. Po pierwsze, przejawia się ona w używaniu określonych terminów, które z historycznego i prawnego punktu widzenia nie są poprawne, jak np. Korona katalońsko-aragońska, Konfederacja katalońsko-aragońska, czy królowie-hrabiowie (katalońscy). Po drugie, manipulacja przejawia się również w masowym wręcz katalonizowaniu postaci historycznych. Zgodnie z tą praktyką w ostatnich latach Katalończykami „zostali” między innymi Miguel de Cervantes, Erazm z Rotterdamu, Krzysztof Kolumb, Bartolomé de Las Casas, Leonardo da Vinci, Hernán Cortés, św. Teresa i wielu innych bohaterów hiszpańskiej i europejskiej historii. Ta katalonizacja postaci historycznych, która zakrawa wręcz na groteskę, wydaje się nie mieć końca i trzeba się liczyć z ujawnieniem kolejnych przypadków. Po trzecie, manipulacja katalońską przeszłością przejawia się w używaniu sloganów mających podkreślać, że relacje katalońsko-kastylijskie/hiszpańskie z historycznego punktu widzenia były relacjami opartymi na wiktymizmie, co implikuje status Katalonii jako ofiary a Kastylii/Hiszpanii jako jej ciemiężycielki. Chodzi o takie slogany jak: „Hiszpania nas okrada”, „Katalonia nie jest Hiszpanią”, „Hiszpania: fałszywa demokracja”, czy „Hiszpania nas zakaża” (koronawirusem!), które jednoznacznie wskazują na Hiszpanię jako winną wszelkich niepowodzeń Katalonii. Określenia te pojawiają się zarówno w katalońskiej przestrzeni publicznej jak i w katalońskich mediach. Po czwarte, manipulacji podlegają również różnego rodzaju opracowania traktujące o przeszłości Katalonii: monografie, biografie czy materiały z konferencji naukowych, które będąc finansowane przez katalońską Generalitat i sygnowane przez zawodowych historyków zawierają treści będące jawną deformacją katalońskiej przeszłości. Po piąte wreszcie, historia Katalonii podlega procesowi nieustannej manipulacji w katalońskich mediach, co uwzględniając szybkość i zasięg rozprzestrzeniania się informacji sprawia, że te zmanipulowane wizje przeszłości Katalonii coraz częściej zajmują miejsce wizji, których autorami są pracownicy naukowi ograniczający się do publikowania swoich badań w czasopismach i publikacjach naukowych.

– A może to nie manipulacja? Potęga Katalonii z jednej strony – rewolucyjne swego czasu prawa Ustages, giełda towarowa Llotja, jeden z najstarszych parlamentów w Europie, wraz z Aragonią potęga w basenie Morza Śródziemnego, ekonomiczny sukces czasów postfrankistowskich, a z drugiej strony właśnie konsekwencje dyktatur wojskowych, wojny karlistowskie, wydarzenia wojny o sukcesję czy małżeństwo Królów Katolickich i wyprawy Kolumba, których konsekwencje odebrały pozycję hegemona Katalonii. W takim zestawieniu nie dziwi mnie trauma i chęć budowy swojej historii na takich wydarzeniach.
– Oddzieliłbym dwie kwestie. Z jednej strony mamy rzeczywiście wyjątkowe i pionierskie rozwiązania w Katalonii, o których Pan wspomniał, zwłaszcza w dziedzinie polityki śródziemnomorskiej, rozwiązań prawnych i kwestii handlowych, które do końca XV wieku decydowały o silnej pozycji Katalonii w ramach Korony Aragonii, a z drugiej strony mamy narracje o dekadencji i represji która, według niektórych badaczy zaczęła się już od domniemanego wykluczenia Katalończyków z handlu z Ameryką po 1492 roku i trwa do dzisiaj. Oczywiście momentem fundacyjnym katalońskiego dyskursu historii jest rok 1714, czyli kapitulacja Barcelony i będące jej konsekwencją postanowienia dekretu Nueva Planta, w wyniku których miało przestać istnieć niezależne państwo katalońskie. To celowa strategia mająca wykazać, że w historii Katalonii istnieje okres prosperity (do końca XV wieku) i okres represji (od końca XV wieku do dziś). Dyktatury Miguela Primo de Rivery (1923-1930) i Francisca Franco (1939-1975), jak już wspomniałem, mimo oczywistych krzywd i cierpień jakie dotknęły wówczas Katalonię i Katalończyków, nie stanowią wcale podstawy współczesnych katalońskich rewindykacji narodowych. Epoka frankistowska jest raczej traktowana jako kolejny okres pozwalający wykazać ciągłość represji wobec Katalonii, a nie jako moment, który wyjątkowo negatywnie zaciążył na jej rozwoju. W mojej książce ukazuję mity i przekłamania jakie narosły wokół wymienionych powyżej wydarzeń i okresów historycznych. Wszystkie one mają jeden cel: budowanie poczucia wspólnotowego Katalończyków w oparciu o traumę historyczną. Taka jednostronna wizja przeszłości Katalonii i jej relacji z Kastylią/Hiszpanią oparta na wiktymizmie z historycznego punktu widzenia jest nie do przyjęcia. Nigdy bowiem nie istniała jednolita antykastylijska/antyhiszpańska Katalonia i antykatalońska Kastylia/Hiszpania. To rodzaj historiograficznego mitu, który cały czas rezonuje we współczesnych relacjach katalońsko-hiszpańskich. Historia Katalonii to z jednej strony historia katalońskiej odmienności i wyjątkowości, a z drugiej strony historia wspólnych przedsięwzięć z Kastylią/Hiszpanią. Jestem przeciwnikiem zarówno dehispanizacji i katalonizacji historii Katalonii przez historyków katalońskich jak i dekatalonizacji i hispanizacji historii Katalonii przez historyków hiszpańskich. Jedni i drudzy, mimo że odwołują się do różnych argumentów i różnych strategii wyrządzają taką samą krzywdę Katalonii i Katalończykom deformując i zniekształcając ich historię w imię egoistycznych, często politycznych interesów. W przypadku historyków katalońskich trauma stanowi doskonały motyw przewodni na bazie którego konstruują oni swoją narrację. Jest to jednak tylko środek do celu, za pomocą którego katalońscy historycy próbują wpływać na katalońskie społeczeństwo.

– Zwolennicy idei Paises Catalans powiedzą, że mają prawo do swojej interpretacji. Wszak sięgają swą katalońskością znacznie głębiej, niż dzieje Hiszpanii. Hiszpanii, która – zdaniem wcale niemałej liczby badaczy – jest ciągle krajem niekompletnym, w budowie.
– Koncepcja krajów katalońskich z politycznego punktu widzenia jest fantazmatem. Natomiast określanie Katalonii mianem tysiącletniego narodu, a Hiszpanii bytem administracyjno-prawnym, w katalońskim dyskursie narodowym semantycznie redukowanym do terminów „państwo hiszpańskie”, „ten kraj”, czy „Madryt” w oczywisty sposób służy stwarzaniu poczucia wyższości Katalonii nad Hiszpanią oraz podkreślaniu jej starożytnej i tysiącletniej historii. W tym kontekście w mojej książce zwracam uwagę na fakt, że Jordi Pujol, który w trakcie swoich rządów jako prezydent Generalitat za główny cel postawił sobie przywrócenie Katalonii i Katalończykom ich godności i dumy, wolał odwoływać się do koncepcji ludu (poble) niż narodu (nació). Było to bezpośrednie nawiązanie do historii Izraelitów, na której Pujol wzorował się w swoim projekcie budowania Katalonii. Trzeba też podkreślić, że wielu Katalończyków uważa, że Hiszpania w dalszym ciągu jest narodem niedokończonym (una nación inacabada), co ma zaświadczać o fiasku politycznego projektu realizowanego przez Madryt. Moim zdaniem jest to duże uproszczenie, ale jeśli nawet założyć, że tak jest, to w dużej mierze przyczyniają się do tego sami Katalończycy (podobnie jak Baskowie), a konkretnie ci z nich, którzy nie czują się Hiszpanami i nie chcą nimi być. Nie przekonuje mnie katalońskość rozumiana jako przeciwieństwo, czy wręcz wrogość do tego, co hiszpańskie. Takie postawy nie sprzyjają ustanawianiu dialogu pomiędzy Hiszpanią i Katalonią. Wręcz przeciwnie, mają charakter konfliktogenny.

– Jaki wpływ na sposób narracji historycznej mają wydarzenia z 2017 roku, które mają swoje reperkusje po dziś?
– Wydarzenia z 1 października 2017 roku, związane z nielegalnym katalońskim referendum niepodległościowym i będący ich konsekwencją wyrok Hiszpańskiego Sądu Najwyższego skazujący na wyroki więzienia katalońskich polityków odpowiedzialnych za te wydarzenia odegrały ważną rolę w legitymizacji katalońskiego dyskursu historii, w którym Hiszpania jest oskarżona o wszystkie krzywdy jakie spotkały Katalonię. W latach 2017–2021 w Katalonii ukazało się sporo książek historycznych, które nawiązywały do wydarzeń z 1 października 2017 roku. Jako przykład mogę przywołać pracę historyka z Barcelony Jaume Sobrequésa i Callicó, który nadał jej sugestywny tytuł La gran ignomínia. Exiliats i presos polítics a la Catalunya del segle XXI (Wielka hańba. Wygnani i więźniowie polityczni w Katalonii XXI wieku). Autor, przyjmując za punkt wyjścia wspomniane referendum, odwołuje się do innych wydarzeń z katalońskiej przeszłości, a także tych związanych z działaniami opozycji antykomunistycznej w byłych państwach bloku sowieckiego ustanawiając tym samym historyczne mosty między przeszłością a teraźniejszością Katalonii. Wydarzenia, które miały miejsce w Katalonii przed, w trakcie i po wspomnianym referendum (starcia Katalończyków z policją, wyroki dla katalońskich polityków, zawieszenie katalońskiej autonomii na bazie 155 artykułu hiszpańskiej konstytucji), dostarczyły historykom i pseudohistorykom katalońskim wygodnych argumentów za ciągłością hiszpańskiej represji wobec Katalonii. Czas pokaże, czy niedawne ułaskawienie przez rząd Pedro Sáncheza części katalońskich polityków odpowiadających za proces niepodległościowy, którzy w Katalonii są określani mianem „więźniów politycznych” (presos polítics) przyczyni się do polepszenia relacji katalońsko-hiszpańskich. Protesty Katalończyków oraz postawa Partii Ludowej nakazują ostrożność w tej materii.

– Nie boi się Pan zarzutów, że opisuje relacje Katalonii z Hiszpanią z punktu widzenia Korony? To byłoby dość powszechne  postawienie sprawy.
– Nie, gdyż wizja historii Katalonii jaka się wyłania z mojej książki, nie jest moją wizją, lecz badaczy katalońskich. Chodzi o wizję, która wyrządza wielką szkodę Katalonii i Katalończykom, dlatego podjąłem się zadania jej obnażenia i demistyfikacji. Książka pokazuje, w jaki sposób katalońscy historycy i pseudohistorycy deformują historię swojego kraju, do jakich odwołują się strategii by wmówić katalońskiemu społeczeństwu, że w relacji Katalonii z Kastylią/Hiszpanią Katalończycy zawsze byli i nadal są jej ofiarami. W efekcie mamy tutaj do czynienia z dyskursem, który można określić jako „kolonizujący”, gdyż wpaja Katalończykom negatywny autostereotyp samych siebie i podsyca w nich wrogość i nienawiść do Hiszpanii. Tym samym zmusza Katalończyków do jednoznacznego wyboru między katalońskością a hiszpańskością, wykluczając istnienie katalońsko-hiszpańskiej tożsamości dualnej. Takie podejścia sprawia, że kataloński dyskurs historyczny jest rodzajem pisania historii przeciw historii, jest dyskursem, który de facto unicestwia historię! Wychodzę z założenia, że obowiązkiem historyka jest ujawnianie praktyk i strategii manipulacyjnych, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z sytuacją, w której deformowany obraz przeszłości wyrządza krzywdę całemu społeczeństwu, co ma miejsce w przypadku Katalonii. Moim zdaniem Katalończycy nie zasługują na skrajnie zideologizowaną, nacjonalistyczną i wykluczającą wersję swojej historii. Jestem świadomy, że tematyka mojej książki i sposób jej ujęcia wzbudzą emocje i komentarze. To niesamowite, że w Polsce poziom emocji podczas dyskusji o Katalonii potrafi być równie duży, a nawet większy, niż na Półwyspie Iberyjskim.

* Filip Kubiaczyk – ur. 1979, historyk, historyk kultury, hispanista. Pracuje jako profesor w Instytucie Kultury Europejskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Naukowo zajmuje się historią nowożytnej Hiszpanii oraz jej oddziaływaniem na współczesność, zwłaszcza relacje hiszpańsko-katalońskie. Studiował i realizował projekty badawcze w Saragossie i Barcelonie. Nakładem Wydawnictwa Naukowego UAM wkrótce ukaże się jego książka „Historia, manipulacja i trauma. Przypadek Katalonii”.